czwartek, 20 lutego 2014

Wiosna?!

W powietrzu czuć zapach wiosny - świetnie!

Coraz częściej myślę o zmianach, które mnie czekają...
boję się że nie dam rady.
Ostatnio strasznie jestem zmęczona i niewyspana.
Kupiłam witaminy i liczę na cud.

Brakuje mi T. i czasem mam do niego żal, że to ja muszę zmieniać życie dla niego, a nie on dla mnie..
Kiedy oglądaliśmy pierścionki czułam radość, teraz kiedy znów go nie ma, nie jestem pewna tego co czuję.
Boję się odpowiedzialności.

I muszę bardzo się zmobilizować, zeby skończyć studia.
Bardzo.

niedziela, 19 stycznia 2014

tak szybko i tak wolno

niedługo spotkam się z T. i spędzimy trochę czasu razem 
- cieszę się!
niedługo skończę magiczne 2?
niedługo ostatni egzamin w tym semestrze.
głowę mam ciężką od czytania i wrażenie, że stoję w martwym punkcie.
jeszcze trochę wysiłku.. 


piątek, 3 stycznia 2014

2014

Nowy rok, a sprawy stare.
Problemy stare.
Myśli stare.
Rutyna.
Cokolwiek się zmieniło?
Tak, mam nowy kalendarz żeby tym razem na pewno wszytko zapisywać, żeby pamiętać.
Tym razem liczę na to, że się uda.
Przecież wystarczy trochę więcej samodyscypliny...
W końcu na zmiany mam jeszcze 362 dni.

niedziela, 15 grudnia 2013

grudzień

Wszystko jest proste jeśli się tego chce.
Tylko czasem chcieć się nie chce.
Pojawiły się plany.
Wspólne.
T. bardzo się stara.
Chwile spędzone razem dobrze nam zrobiły.
Chcemy więcej.
Dłużej.
Częściej.
T. bardziej chce.
A ja muszę o tym pamiętać.
Chyba się trochę boję.

Grudzień.
I znów zaczynam się zastanawiać, co jest dla mnie ważne.
Czego chcę.
Próbuję sobie przypomnieć jaki był ten rok.
I nic mi nie przychodzi do głowy.

po prostu chyba trzeba myśleć pozytywnie
i nie oglądać się za siebie
nie wspominać, nie gdybać 
tylko budować przyszłość 

środa, 27 listopada 2013

czy to będzie nadal proste?

Niebawem widzę się z T.
Widzę to za mało powiedziane.
Jak będzie?
Czy będąc tam, myślami będę tu?
Z Nim i z Nim.
Z tym co jest tu a nie tam.
Czy to będzie radość czy udawanie radości..
Boję się.



a jednak już bardzo chcę.

niedziela, 17 listopada 2013

nikt tak pięknie nie pisał, że nie chce miłości

Nadszedł chyba ten moment, kiedy to W. zakończy to co ja tak uparcie chciałam zrobić.
Chciałam? Nie.
Chciałam więcej.
Ja jestem zbyt słaba. On utnie to szybko.
Tak jak rok temu.
Napisze, że ma swoje sprawy, że nie ma czasu dla mnie.
Albo zwyczajnie nic nie napisze.
Ta cisza jest wymowna.
I ja to czuję.
Wiem.
Ja nic nie zrobię.
Nie napiszę, że mi żal, że myślałam, że teraz będzie inaczej.
Że teraz.. Teraz nie ma nic. Nic nigdy nie było.
Kilka słów pisanych, kilka rozmów, kilka marzeń.

4 grudnia 2012 napisałam ten post:

/sms

"...utnijmy to i będzie spokój..."

Spokój? Żegnaj M./

I chyba czułam się tak samo jak dziś.


piątek, 15 listopada 2013

kiedy każdy dzień nie przynosi nic dobrego.

Nie pojechałam dziś na zajęcia.
Nie miałam ani siły, ani ochoty.
W domu sama nie wiem co robiłam.
Nic.
Gapiłam się w ścianę.
Najchętniej gdzieś bym się schowała.
Wiem, że muszę coś zacząć robić, ogarniać to wszystko, ale zamiast próbować to siedzę i ryczę.
Żadnego celu.
Motywacji.



chyba czas odwiedzić lekarza.

środa, 13 listopada 2013

a czy ja mogę wyciąć się z życia?

Trochę nie mam siły.
Trochę mnie się nie chce.
Nic mi się nie chce.
Do książek nie zaglądam, do pracy tylko chodzę.
Chodzę. Wracam. I nic.
I tak mijają mi dni.
Wczoraj W. napisał:
"wybaczyć mi musisz. do czwartku jestem wycięty z życia".
Wycięty?!
A ja? Czy mogę wyciąć Cię z życia?
Myśli wyciąć i skupić się na sprawach ważnych...

niedziela, 27 października 2013

każdy inny i każdy daleko

Jest.
Marek.
Nie jest ważny.
A jednak lubię z nim pisać.
Mieszka w Wielkim Mieście.
Daleko.

Daleko jest T.
Tęsknię za nim.
Zastanawiam się nad wyjazdem.
Boję się.

W. tak blisko a tak daleko.
Nie dla mnie.

Ja.
Tak naprawdę sama.
chciałbym już lato.
jestem zmęczona.
brakuje mi czasu.
dojazdy na uczelnię mnie męczą
ale jakoś daję radę.
praca i studia jednocześnie to jednak spory wysiłek.
a chciałbym jeszcze mieć czas na gitarę, na aerobik, na zwykłą nudę bez wyrzutów sumienie na sen, na....
odchudzenie nie idzie.
czuję się trochę zagubiona.
zrobiłam kawę i nie wyjdę dziś z łóżka.







poniedziałek, 21 października 2013

love is blindness

Nie mogę znaleźć sobie miejsca.
Zaraz po pracy kawa.
Książki.
Zerkanie na telefon.
Cisza.
Cisza.
Cisza.

...

od tej ciszy boli głowa

niedziela, 20 października 2013

o kotach i remoncie

Dobrze było znów zobaczyć się z Asiek.
Posłuchać jej teorii na różne tematy.
O jej miłości.
Czekaniu.
O tym ile już książek przeczytała.
O kotach i remoncie.

Ładnie wygląda jesienią to miasto...
Chyba zaczynam je kochać.
Bez T. to jednak nie jest to samo.

Wczoraj za dużo alkoholu.
Wczoraj napisałam do W., zerwałam.
Jak mi z tym - nie wiem.
Cisza.

Czy wczoraj nie liczy się?

czwartek, 17 października 2013

dobrze o tym wiesz...

"Zwiastunem końca miłości jest obojętność. W takich momentach pojawia się nowa miłość - uczucie do kogoś innego. Bo gdy się kocha naprawdę, nie ma miejsca na miłość 'zapasową'. Nie można kochać tak samo dwóch osób. Tak jak nie można kochać 'trochę'."


?

wtorek, 8 października 2013

nocą.

Chwilę po 24tej budzi mnie telefon.
Dzwoni. Dzwoni uparcie.
Odebrałam...

W. kompletnie piany, głos drżący... żali się.
Opowiada, składa słowa, przeprasza.
Potem znów się żali i znów przeprasza...
Byłam tak zaskoczona, że przez pierwsze pięć minut nie potrafiłam wydusić z siebie słowa.
Miał bardzo słaby dzień.. 
I chyba nie zadzwoniłby gdyby nie alkohol...
Przez prawie 30 min mogłam słuchać jak ładnie bełkocze.

Tak, W. bardzo ładnie bełkocze.  

piątek, 27 września 2013

weekend.

Nareszcie!
Jestem taka zmęczona, że nawet nie mam siły zasnąć.
Mam nadzieję, że odeśpię cały ten tydzień.
Chyba muszę wybrać się do lekarza, bo ostatnio źle się czuję.
Może to przez jesień... a tu jeszcze zima przed mną.
Do wiosny daleko.
I choć czasem marzę o pięknej złotej jesieni i białej zimie.
To i tak wiem, że będzie szaro, brudno, mokro, ciemno...
Chodniki uwalone błotem...
Aż mierzi na samą myśl brrryy 
I jakoś mi źle samej.


niedziela, 22 września 2013

słowa słowa słowa

Nic nie warte są słowa.
Słowa jak wiatr.
Słowa zależne od sytuacji.
Tak cudowne.
I tak samo cierpkie.

Tyle miałam do napisania...
Tylko słowa nie chciały układać się w zdania.




nigdy nie mów nigdy

sobota, 21 września 2013

czy tak będzie co roku... od dzisiaj pa pa pa

I skończyło się.
W. się nie zmieni.
I nie trzeba pistoletu.
Nie chce czekać, kiedy napiszę, kiedy sobie przypomni.
Nie chcę żebrać o jego czas.
Ta sama pora, ten sam czas, ta sama historia.
On jeszcze nie wie, może się domyśla.
I choć kusi.
Nęci.
Drażni.
Podnieca...
Dla mnie to koniec.
Mi pisanie nie wystarczy, ja chce czegoś więcej.
Chcę, żeby był dla mnie.
On tego nie może mi dać.
Ta zabawa nie jest dla mnie. 




sto tysięcy samotnych wieczorów
już znam te słowa
pora zimowa




środa, 18 września 2013

kup mi pistolet...

żebym mogła się zastrzelić.
i już więcej nie robić głupstw.

ciekawe co z tego wyjdzie.
pozostaje czekać do weekendu...
a może i nie..

sobota, 14 września 2013

say my name

Zakopałam się w bałaganie i nie mogę tego ogarnąć.
Za oknem deszcz.
Praca sama się nie napisze.
Mucha w kawie... kolejny powód żeby pokręcić się po kuchni...
Jestem kompletnie rozkojarzona i nie wiem jak to zmienić.

W. koncertuje, nie odzywa się...
A ja nie mogę znaleźć sobie miejsca.
W. zawsze robi jeden krok w przód a dwa kroki w tył....
I kiedy ostatnio do mnie zadzwonił teraz okrutnie milczy.
A ja siedzę rozkochana...
Smutna i szczęśliwa na przemian.

Wszystkie obietnice, są jak słowa pisane na piasku.
Wystarczy jedna fala i wszystko się rozmywa.
Są nowe słowa i nowe fale.
Czy to kiedyś między nami się skończy?

przypływy i odpływy
say my name

niedziela, 8 września 2013

jesień?

Pomimo ciepła czuć zbliżającą się jesień...
Nie chce chłodu.
Października.
Uczelni.

Szkoda, że nie można żyć marzeniami.

Z W. nadal ładnie piszemy, tylko piszemy.
Może to i dobrze, bo im częściej o tym myślę, to do chodzę do wnosku, że tak jest lepiej...
Tak nic tego nie zepsuje a może się skończyć, znudzić bez większego żalu.
A tak, żal może być miejszy?
Ostatnio nawet nie pisałam.
Chciałam dać sobie spokój.
On pisał.
Mniej mi zależy, może tylko wczoraj i dzisiaj.

Słabo idzie mi mobilizajcja do wszytkiego.
I jakoś tak, dnień za dniem.
Mija.