wtorek, 8 października 2013

nocą.

Chwilę po 24tej budzi mnie telefon.
Dzwoni. Dzwoni uparcie.
Odebrałam...

W. kompletnie piany, głos drżący... żali się.
Opowiada, składa słowa, przeprasza.
Potem znów się żali i znów przeprasza...
Byłam tak zaskoczona, że przez pierwsze pięć minut nie potrafiłam wydusić z siebie słowa.
Miał bardzo słaby dzień.. 
I chyba nie zadzwoniłby gdyby nie alkohol...
Przez prawie 30 min mogłam słuchać jak ładnie bełkocze.

Tak, W. bardzo ładnie bełkocze.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz