Dzwoni. Dzwoni uparcie.
Odebrałam...
W. kompletnie piany, głos drżący... żali się.
Opowiada, składa słowa, przeprasza.
Potem znów się żali i znów przeprasza...
Byłam tak zaskoczona, że przez pierwsze pięć minut nie potrafiłam wydusić z siebie słowa.
Miał bardzo słaby dzień..
I chyba nie zadzwoniłby gdyby nie alkohol...
Przez prawie 30 min mogłam słuchać jak ładnie bełkocze.
Tak, W. bardzo ładnie bełkocze.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz