Moje życie rozpłynęło się lekko pond kubek kawy. Siedzę przy stole.
Czuję jak cieple drżenie porusza moje ciało na wpół ze strachu, na wpół z
napięcia. Istnieje coś, czemu
usiłuję się oprzeć, ale nie potrafię. Coś w mojej głowie, że tak powiem,
sprawia, że drętwieją mi palce. To coś
nie pozwala mi myśleć. Kawa jak zwykle słodka z mlekiem. Dobra. Siedzę
przy nie już piąty kwadrans. Siedzę i sączę, czuję jak ciepły płyn spływa do
wnętrza mnie. Jest cicho. Kot przebiegł na drugą stronę kuchni. Odetchnęłam. Słabość mnie
osacza, coraz większa niemoc. Czy można istnieć i nie istnieć w tym samym
czasie?
Gdzie jesteś?
Powiedz.
Przyjdę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz