jest coraz gorzej.
rozpadłam się i nie wiem jak mam to powstrzymać.
boli mnie wszystko.
moje uczucia są gdzieś daleko.
miało być lepiej, miałam być szczęśliwa a ja płaczę, nie śpię, nie jem, kawa mi nie smakuje.
chciałabym zedrzeć z siebie skórę, brutalnie rozdzierać się powoli do krwi, do większego bólu aby powstrzymać ten psychiczny chaos.
czuję wstręt do siebie.
chciałabym napisać, że jest dobrze, że jest pięknie, że chce mi się żyć, ale tak nie jest.
jest źle, jest brzydko, chce umrzeć...
chciałabym obudzić się jutro i nie czuć strachu, mięć chęci na cokolwiek.
chciałabym kochać swoje ciało.
chciałabym kochać.
czy ten rok będzie rokiem szpitalnym?
rokiem bulimii, depresji, kolorowych tabletek...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz