Myślałam, że już z tego powodu nie będę płakała.
Myliłam się.
Uderzyło to we mnie z podwójną siłą.
Paradoksalnie pozwoli mi to zapomnieć...?
Ostatnio coraz częściej myślę, że związek z przyjaźni nie mam sensu.
Trzeba zupełnie oszaleć - zakochać się... poczuć.
Poczuć coś takiego... co nawet nie można dobrze ująć w słowa.
I nie widzieć nic poza tym...
Bo to co poza tym, to właśnie przyjaźń...
Czasem jestem nieszczęśliwa w swoim związku.
Chyba oboje się trochę oszukujemy.
Tylko jakoś żadne z nas nic z tym nie zrobi.
Gdzie jest moje szaleństwo, moje dreszcze i szeroki uśmiech?
Reszta chyba jest w porządku...
za naiwność niestety trzeba płacić...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz